Cel: zdrowe rośliny. Jak wybierać i leczyć?

Jak uniknąć pogromu zieleni w domu?

Rośliny najlepiej kupować w sprawdzonych kwiaciarniach i sklepach, gdzie są otoczone opieką. Jednak w pełni rozumiem pokusę kupienia roślinki w markecie. W dużych sklepach, zazwyczaj przy kasach czekają na nas rośliny w korzystnych cenach. Warto poświęcić chwilę na uważną obserwację naszej zielonej wybranki, aby uniknąć plagi szkodników lub infekcji. Zmiany patologiczne rozwijają się szybko, kiedy rośliny są blisko siebie, często przelewane lub przesuszane i bez odpowiedniej cyrkulacji powietrza.

Przepis na zdrową zieleń.

  • Koniecznie sprawdź ziemię. Nie wybieraj przesuszonych lub przelanych roślin. Unikaj białego i zielonego nalotu na powierzchni gleby.
  • Poobserwuj łodygi i liście, jeżeli zauważysz niteczki, pajęczynki to przędziorki.
  • Puchate kuleczki na liściach to wełnowce = uciekaj 😉
  • Roślina powinna być sprężysta, intensywnie wybarwiona.
  • Liście powinny być w bardzo dobrym stanie. Nie ignoruj plam, nie wróżą niczego dobrego. Odwróć liść i zobacz czy nie ma tam nieproszonych gości i przebarwień.
  • Nową roślinkę przez dwa tygodnie obserwuj w miejscu oddalonym od zielonych wysp w domu. Mini kwarantanna da Ci pewność, że roślina nie musi przejść leczenia przed radosnym dołączeniem do Twojej kolekcji.

Szybka kontra. Jak poradzić sobie z nieproszonymi gośćmi.

Tak jak w ludzkim świecie, łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Niedobór światła, przelanie i zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura prowadzą do osłabienia liści, które stają się mało odporne na potogeny. Jeżeli „coś” z nami przywędrowało ze sklepu i mamy diagnozę, należy działać szybko, aby nie zarazić zdrowych roślin w domu.  Wszystkie widoczne szkodniki należy usunąć ręcznie, spłukać liście wodą z odrobiną płynu do naczyń i przetrzeć ręcznikiem papierowym. Następnie zastosować dobraną indywidualnie strategie leczenia. Jeżeli problem jest mały używam naturalnych metod, jeżeli zamian jest dużo stosuję chemiczne środki.

Naturalna walka:

  • Pleśń w doniczce: rozsypujemy cynamon, podlewamy jak zwykle lub wymieniamy całą ziemię.
  • Przędziorki: usuwamy ręcznie, spłukujemy, stosujemy wodny roztwór wielocukrów (na przykład Agricolle spray). Bardzo skuteczne jest zastosowanie Dobroczynka kalifornijskiego – to żarłoczny roztocz, który zjada przędziorki, nie szkodzi roślinom i domownikom. Dodatkowo można obserwować walkę małych oddziałów wojennych.
  • Wełnowce: 20g szarego mydła na 1 litr wody – przemywamy liście bardzo dokładnie. Niestety skubane ukrywają się w zagięciach i zakamarkach, niezbędny będzie wacik kosmetyczny.
  • Słabe wybarwienie rośliny: przesadzamy w odpowiednią dla gatunku ziemię, dodajemy odżywkę plus zapewniamy odpowiedni dostęp do światła.
  • Jeżeli na liściach są szare, brązowe lub czarne plamy, a pędy są miękkie i pokryte białym nalotem, to prawdopodobnie grzybica – czasami trudno ustalić rodzaj grzyba, a jeszcze trudniej uratować roślinę. Z naturalnych metod polecam: wyjęcie rośliny z doniczki, oczyszczenie korzeni, odcięcie chorych fragmentów i posypanie ich aktywnym węglem drzewnym (należy kupić taki w formie pyłu). Następnie wsadzamy roślinę do nowego podłoża (koniecznie z dobrego źródła) i dokładne usuwamy chore, naziemne części rośliny.
  • Ziemiórki i skoczogonki: pierwsze to małe czarne muszki, drugie rozpoznamy po tym, że radośnie skaczą na powierzchni ziemi.  W obu przypadkach zazwyczaj wystarczy usunąć około 3 cm ziemi z górnej warstwy i zastąpić ją nową. Szkodniki żerują własnie w tym miejscu, jeżeli to nie pomoże należy zastosować preparat chemiczny.
  • Na wszystkie szkodniki żerujące na liściach działa dość skutecznie wyciąg tytoniowy, kilka szczypt tytoniu fajkowego zalewamy szklanką wody, zostawiamy na tydzień i przemywamy liście nasączoną szmatką, szczególnie od strony wewnętrznej.

Chemiczna walka jest szybsza i skuteczniejsza, ale toksyczna. Stosuję ją w ostateczności, w momencie, w którym mogę stracić roślinę. Na rynku jest dużo preparatów na szkodniki i infekcje roślin, najlepiej zapytać w kwiaciarni lub sklepie ogrodniczym. Ważna jest diagnoza, aby skutecznie zadziałać. Trzymam kciuki za małą ilość kłopotów roślinnych, a jeżeli już się przytrafią to życzę szybkiego wyleczenia roślin.

Przewiń do góry